25 sierpnia 2011

o wiązaniu

W związkach od najwcześniejszych lat bywają ludzie nieskomplikowani, którzy znają siebie na tyle by móc być z drugą osobą i się do niej dopasować. Znają więc swój prosty styl odczuwania: krzywda-płacz, nagroda-szczęście. Jeśli będą znajdować chociaż jeden kompromis na miesiąc, będą potrafili zachować umiar oraz trzymać swoje libido w kagańcu przez resztę życia tak by druga osoba nie miała powodów do wiecznych narzekań i wymagań, to przetrwają. Zazwyczaj trwają.

Ludzie z bardziej zawiłą psychiką, niestabilni emocjonalnie, niemogący poradzić sobie z samym sobą, nie są w stanie wytrwać w związku. Albo sprawiają, że druga osoba jest nieszczęśliwa.

- No i znowu nie wyszło. Dlaczego?
- Najpierw rozwiąż swój supeł by potem związać jeden z końców z drugą osobą.
- A jak go nigdy nie rozwiążę?
- To umrzesz z zaplątania.

Cierpliwa kobieta ma szansę wytrwać z furiatem. Masochizm jest przecież wśród nas popularny (jeśli tak mówią mężczyźni, to musi to być prawda). A czy z wariatką pantoflarz wytrzyma? No może nazwijmy go ‘cierpliwym’ by poprawności stało się zadość. Wytrzyma. Powinnien. Ale wariatki trzeba odstrzelić, a furiatów rozgrzeszyć, tak czy siak.

I tym jakże milusiastym tonem nie kończymy jeszcze. Oto trzy etapy związku wg kreta. Kret jest pesymistą więc ta historia nie kończy się szczęśliwie.

Etap I

I szedł i szeptał na mnie
Ja nie mówiłam nic
Szeptem wchodził mi do ucha
I do oczu

I siedział szepcząc na mnie
Ja nie mówiłam nic
Rozszeleścił moje włosy
Zwilżył ramię

I leżał szepcząc na mnie
Ja nie mówiłam nic
Czułam ciepło na swym udzie
Cierpki oddech

Na chwilę przestał szeptać
potem zamilkł

Przez sen szeptałam tylko ja

Etap II

Wezmę ulubiony nóż
przekroję mięso na połowę
tobie wręczę większe pół
resztę sobie wcisnę w głowę

Uzupełnię braki w jaźni
różne stany wyobraźni
pomagały w jej utracie

Może właśnie mniejsze pół
nam pomoże wespół iść
i siebie dotrzeć

Będę wciskać aż zrozumiem
że co daję z głębi serca
nie powraca

Poznam wtedy
imię więzi tak rozmytej że na deszczu scala się
imię więzi tak niespójnej że na piasku tworzy krąg
imię więzi niewidocznej a odbicie jej jest mgłą

Etap III

Wydawało się częścią całości
zdało się
na przyszłość się zdało
i nie popełni znów błędu

żałości nigdy za wiele
smutek na teraz chowam
poczekam
wpadnę w wir pędu
polecę


Życzę wszystkim singlom dobrej nocy. A tym co są w związkach radzę, żeby się nad sobą zastanowili. No i szczęścia życzę, no bo jak.

18 sierpnia 2011

o alkoholu

W alkoholu utopisz smutki, lecz tajemnic utopić się nie da. Tajemnica i głębokie myśli czekające na dnie butelki wypływają wraz z jej opróżnieniem. Pusta butelka, gęsta atmosfera, wprawianie w ruch wewnętrznego zastoju, znalezienie kontaktu. Kontaktu fałszywego, za mglistym szatańskim uśmiechem...

Oj tak. Alkohol - ulubieniec wszystkich. Moją był on klątwą przez znaczącą ilość czasu. Retrospekcja jest czasem dobra, by się rozprawić z pewnymi obrazkami w głowie, a może nawet ze schematami. Tak więc zarzucam kilka alkoholowych impresji, czyli tak naprawdę 'bełkotów', o przeżyciach alkoholowych mojego blogowego alter ego. Bo to nie ja oczywiście. Tu przemawia the dark sajd of the kret.

Alek Hole

W odepchniętej ręki chwycie
impuls płynie cały we krwi
nabrzmiała
po policzku łza siarczysta
drąży kwaśny rów nieboży
nieszybko
razić żółcią swą wątroba
będzie przyszłe pokolenia
zaginął
szczęśliwości grymas
permanentnie nie ponętnie
pamiętnieje i się wyje
rozerwie doszczętnie
nie żyje!

1 am

w głowie dym
w oczach łzy
a w ręku banknot
tutaj wy i tam wy
gdzie ja nieważne

mam to co chcę i nie waż się tego tknąć!

na ręku łzy
w oczach mgła
a w głowie podział
lewo prawo góra dół krowa wół

mam to co chcę i nie waż się tego tknąć!

piwo się leje i z wódą miesza
wino mętnieje czas się uczesać
pod włos…

mam wszystko
mam niewiele
mam nic
się nie podzielę

mam to co chcę i nie waż się tego tknąć!

Wczoraj

Wchodzę i czuję zapach drewna
zapach który niedługo pochłonie inny
rozpakowujemy plecaki
głodni żywimy się naszą słabością
spragnieni spijamy naszą wolność
już nie czuć drewna

Dym przesłania nasze flegmatyczne uśmiechy
nerwowy śmiech odbija się od pustki w głowach
półmrok jest nazbyt kolorowy
wyciągamy dłonie w poszukiwaniu szkła
gdy znajdziemy suniemy po podłodze
przewracamy się z boku na bok w spazmatycznym chichocie
wstajemy potykając się o brak umiaru

Nagle teleportujemy się w różne miejsca
impulsy przepływają wolniej


Niektórzy szczęśliwie się budzą
inni czują pustkę i gorzki smak w ustach 
nie radzą sobie z własnym ciężarem

A kolorowe wywnętrznione plamy leżą spokojnie
chłonąc powietrze z pootwieranych na oścież okien

Kolorowe wywnętrznione plamy leżą spokojnie
chłonąc świeże powietrze

Nieskupienność

Patrząc na zegar czuję się jakby
sekunda była miarą zmiany toku myśli

Próbując wspomnieć wczoraj
inne fakty wciąż nachodzą biedną głowę

Siniak na przedramieniu się rozrasta
a ja siedzę w pozycji leżącej na żołądku


Szczerze mówiąc, to mam podobnych rzeczy milijony! No ale bez przesady. Czas spać.