"Obłocz kłębem obłoków się kłębi.
Z nieobjętych niebieszczyzny głębi
I z oddali niebytu niebnego.
Sama nie chcąc, nie wiedząc dlaczego,
Białołone, niebieściejąc zmiennie
Chcą się wniebić, choć raz - lecz niebiennie;
Uszczknąć jeno z przyniebnej dziedziny
I błękitu i ultramaryny,
Bryznąć nimi - i w cirrusów wieńce
Wpleźć niebiotki, błękoć i niebieńce.
By w niebiszczu, w szumnej świata niebli
Zwiewną niebność ich wreszcie dostrzegli."
A teraz moje grafomańskie słowotwórstwa sprzed lat. Mniej poetyckie, sie rozumie sie.
„3 zauwagi”
Wobec pędu szczurowactwa
Można popaść w otępienie
Przemagania wyjebane
Rozwolnienie
Wobec samotności świata
Można czekać na zlepienie
Heterotrans homotyta
Wyzwolenie
Wobec uwielbień bogactwa
Można zapaść się pod ziemię
Mamonona onmaniema
rozniszczenie
„Pociąganie ziemskie”
Rozpłodniki produktorzy
Przereklamowane ciała
Kto najwięcej kto najszybciej
Bez szacunku
Pastelowe blondobarwne
Dama-dała ciut niestała
Która więcej która szybciej
Z dozą trunku
Nie wiadomo kto jest winny
Świetlny ekran
Wychowania
Czy natura bądź brak cały
pomyślunku
„po Wierzchni nie do Głębni”
Tempo szybko tępa rybko
Z prądem płyń przed siebie
Zmieniaj swe kierunki często
Gdy wiatr tylko zawieje
Toruj drogi już odkryte
Nie rozmawiaj z obcym
Niech twa głowa lawiruje
Się ułóż z najmocnym
Chwalaj wiedzę gardź mądrością
Skrajnie się wyrażaj
Poznaj wartość tylko jedną
Na drugą uważaj
głąb do Głębni nie dobębni
się po Wierzchni ślizga
zrobi burzę zamiast ciszy
poparcie uzyska
no to tyle na dzis. dobranoc.
1 komentarz:
Rozpłodniki rooolez! :D
Prześlij komentarz